Ostatnie Wpisy

Witam

Co mnie skusiło aby tu zawitać...ponownie...po takim czasie. Otóż mam nowe doświadczenie. W piątek rano (ok. 7 20) dopadła mnie grypa żołądkowa może z wirusem jakimś. Nigdy przedtem nie miałem grypy takiej. Tak samo jak w zimie doświadczyłem grype z zatkaniem zatok. Grypa bywała ale zatoki nie. Mój stan zdrowotny uległ "magicznej" poprawie...w sumie dużo mojej zaslugi i pomocnej dłoni. Także schudlem, mam jeszcze jakąś zmniejszoną oponkę ale schudłem...widać to bo ciuchy stare są za duże. Z XL wchodze teraz z L i M. Ciuchy lubie raczej ladne, eleganckie. Refluks wyleczyłem sam...swoim postanowieniem i zmianą trybu życia, zmniejszeniem kawy, powiększeniem ilości herbat. Teraz moge nawet miesiąc kawy nie pić:) Kiedyś koniecznie 2 kubków kawy potrzebowałem na jeden dzień, czasem więcej. Teraz 1-2 filiżanki kawy na miesiąc. Wątroba ulega poprawie i regeneracji (kiedyś nie regenerowała się). Czasem mam tylko kłopot z nadwrażliwością jelit...ale cóż...dziś prawie każdy ma jakieś schorzenia, dolegliwości. Grypka mnie zaskoczyła, bo w czwartek się super czulem. Wymiotowałem w piątek 5 razy (kurna przy refluksie ani razu nie wymiotowalem więc to pierwszy raz od 5-6 lat jak mi sie to zdarzyło). Ponoś wg. Anioła bylem zielony a wedlug bratowej blady jak ściana. Potwornie się czułem i jeść nie moglem ale piłem. Wieczorkiem sie poprawiło więc skusiłem się na posiłek jakiś. W sobote było już lepiej, czułem się osłabiony i obolały jakby mnie ktoś po brzuchu skopał. Dziś jest cudnie....nic nie boli ale uważać musze. Ale przyznam się do czegoś...zawsze w chorobie byłem sam....mama czasem pomogła na ile potrafiła...czasem bratowa ciut. Tym razem było super. Nie dość że Aniolek się przejął ale jego metoda jest drastyczna w postępowaniu bo nie polega aby slodzić choremu tylko nim wstrząsnąć hehe, dobre to jest. Także jego mama była przejęta moim stanem, bratowa czasem troche pomogła, mama też starala się ale jej metody nie dla mnie są. Także koleżanka jak się dowiedziała chciała przyjechać i przytulić mnie:P Troche mnie na gg wsparla a że lekarz to rady miłe. Także kolega/przyjaciel mnie podniósł na duchu. W sumie pierwszy raz doświadczyłem zainteresowanie swoją osobą w stanie choroby tego typu. Było mi miło, naprawde. Ale jeden dzień przeleżalem w łóżku a tego nie znosze. Przez ostatnie miesiące znalazłem nowego znajomego, któremu nie boje się zaufać już i nie mam tajemnic. Narazie najbardziej zna mnie jedna osoba...nie, nie mama...Anioł, mój Anioł Stróż. Tak to moja rodzina mało o mnie wie, prawie nic, nieznają mnie a ja im nie mam zamiaru tego ułatwiać. Mam inną rodzine już. Mam dwie osoby którym ufam...i jestem w stanie dla nich wiele zrobić jak poproszą czy sam zaoferować sie do pomocy. To wsparcie przyjacielskie, nie coś za coś. Mam znajomych z klasą, troche z wyższej półki, sam podobnie myśle, mam swoje zdanie, mam mocną pozycje. W domu, opłacam sam rachunki za wode, gas, energie - za caly dom. Brat nie sprawdzil się. W sumie narobil długów, gdzieś podział 2800zł na rachunki. Od stycznia ja normuje te rzeczy i jakoś długów nie mam bo umiem z pięniedzmi się obchodzić i nimi zarządzać. Czyli u mnie wszystko na plus i bardzo pozytywnie myśle i nikt mi kitu wcisnąć nie może. Pozdrawiam

 

linkologia.pl spis.pl

Witam

Gdzies tam egzystuje, dalej z Aniolkiem, dalej zmieniajacy sie ku lepszemu. Nie pisze, bo czasu brak, weny....i wiem, ze swojego czasu bracki czytywał tego bloga bo wyszly pewne rzeczy o ktorych tu pisalem i wiedział o nich Anioł. Ale jestem teraz szcześliwy....i zakochany po uszy. Rodzina - heh, bywaja spory, awanturki, czasem jest oki, czasem nie, tak to juz jest w zyciu. Mam duże wsparcie od osób obcych, ktore poznałem na swej drodze zycia.

Czy będę pisał bloga.....myśle, że tak, ale potrzebuje jeszcze czasu aby unormować pewne sprawy swoje. Mimo, że nie potrzebuje juz jak wylewania wszystkiego tu co mnie gryzie, bo mam komu mówić i sie zwierzać, czasem postaram sie tu zagościć, moze z czasem cześciej. Pozdro

linkologia.pl spis.pl
Heh...bratowa potrzebowała 2 dni aby przyzwyczaić się do królików w swoim pokoju i zacząć się do mnie odzywać. W niedziele bylismy całą paczką w Teatrze Muzycznym na "Siostrunie". Przedstawienie coś w stylu filmu "Sister Act - Zakonnica w przebraniu" z Whoopi Goldberg. Pięć siustr z Hokboken ma dość kontrowersyjne choć przezabawne podejście do swoich posług. Było dużo śmiechu, polecam jeśli ktoś będzie miał możliwość obejrzeć. Chyba w maju na "Jabłko" do teatru pójde, gościnnie jakiś teatr wystawia. W teatrze podczas przerwy walnąłem gafe. Teraz się z tego śmieje. Koleżanka (w sumie nas 8 było) zaczęła o komode się pytać itp. i ja zacząłem jej pokazywać zdjęcia w komórce (mam nawyk komórką robić fotki psom, sobie czasem heh, nowym zakupom, prezentom...aby wysłac mms tam komus), pokazałem jak przewijać fotki na pełnym wyświetlaczu i zająłem się rozmową z reszta. Koleżanka tak oglądała fotki w komórce że oprócz komody, zaczęła króliczki i pieski oglądać, no i moja gafa była taka, ze miałem 3 fotki które miałem przeniesc do innego folderu bo były ciutek erotyczne, i na jedną taką fotke natrafiła koleżanka, że tak powiem na moje krocze hehe. Powiedziała szybko, że takich fot oglądać nie zamierzała i szybko oddała komórke gdzie na wyświetlaczy zauwazyłem o co biega, zamknałem klapke i schowałem kome. No reszta też chciała zerknąc co to za fotka ze tak szybko mi komórke oddała koleżanke ale schowałem i temat inny podjęliśmy. Jak wróciłem do domku, po 40-50 minutach Anioł mi przysłał rozmowe GG z koleżanką ową: K:"a jakie fajne zdjęcia ma marcin w aparacie telefonicznym"; A:"jakie?"; K:"różne"; A:"oo....nie wiem nie widziałem...komórki to co przesyła tylko"; K:"nawet porno i duszno"; A:"wow"; K:"biedny się speszył hehe". Na tym koniec...wstyd przeszedł, bo w sumie wszystko zostaje w rodzinie. We wtorek druga 3-szufladowa komoda została zakupiona i dowieziona do mnie do domu, potem wtargana. W środe z ową koleżanką i Aniołem byliśmy w kinie na "Nie kłam kochanie", potem spacerowaliśmy, jakoś przed 20 do domu zajechałem. Dziś mam wolny dzień, Anioł przyszedł komode złożyć, więc są dwie identyczne koło siebie. Ja obiad robiłem. Potem posprzątałem, pieskom ugotowałem jedzenie a teraz pisze tu. Może zaraz Piłe I obejrze na dvd, wczoraj drugą czesc w tv widziałem. Moje dvd szwankuje, jakby elektronika padła bo zanika. Ale w kompie mam dvd wiec luz. Pozdrawiam tymczasem
linkologia.pl spis.pl

No więc wracając do poprzedniej notki, to po wyjeździe mojej mamy bratowa przestała się dąsać i zaczęła się odzywać do nas. W marcu, pod koniec, kupiłem w IKEA komode 3-szufladową. Leżała w pokoju w kartoniku. Zapowiedziałem wcześniej, że zamierzam kupić komode i aby bratowa z bratem pomyśleli, gdzie umieszczą ich króliki, które były u mnie w pokoju. Klatka królików ciutek większa od komody jest hehe. Gdy się tu wprowadzałem klatka królików miała być w pokoju dużym, tzw. dziennym, ale za moimi plecami została u mnie umieszczona. No wiec teraz po 6 latach mieszkania z królikami kupiłem komode aby móc się pomieścić ze swoimi rzeczami w pokoju. W ten czwartek Anioł składał komode podczas gdy ja gotowałem obiad dla nas i psów. Klatke z królikami wyniosłem do pokoju brata i bratowej (mieli 2 tygodnia aby zastanowić się gdzie ją umieścić, ale myśleli a głównie bratowa, że komody nie złoże przez kilka jeszcze miesięcy). Tylko po co bym miał coś kupować aby tego nie używać???? Głupota. No wiec jak wczoraj wróciła do domu, zobaczyła u mnie komode, a klatke u siebie (brat i bratowa mają 2 pokoje ja jeden) wpadła w furie. Zaczęła rzucać czymś w pokoju, szarpać, wkurwiać się. No ale umieściła króliki przy drzwiach...pasują tam jak ulał. No ale ponieważ wyrzuciłem króliki więc bratowa się do mnie nie odzywa. Walnęła focha. Bo wolała jak króle były u mnie. Dziwie się jej. Drugi raz już zaczęła miec focha mimo, że wiedziała ze do tego dojdzie. Dałem jej 2 tygodnie aby zastanowiła się gdzie je ulokuje, dlatego nie złożyłem komody od razu jak kupiłem, no ale księżna obraża się jak coś się wbrew jej  robi. Ale nie...sorry...ona uwaza ze to ja się na nią obraziłem. Nie gada ze mną. Za kilka dni jej pewnie przejdzie, ale ośmiesza się swoim zachowaniem. Bracki nic nie powiedział, był przygotowany na to ze będą mieli króliki w pokoju. Za to komoda fajnie wygląda i jerst pakowna. Podoba mi się. W niedziele idę do teatru z paczką znajomych i aniołem na "Siostrunie" w Teatrze Muzycznym. Brackiego bratowa nam bilety załatwiła. Więc "odchamie" się hehe. Wiosna jak widać troche nam pogody róznicuje. Bywa zimno lub cieplej, deszcze lub sucho. Troche lekko się ubierałem na początku po upałach i mnie gardełko bolało ciutek. Teraz się zabezpieczam. Wyniki u hepatologa dobre, byłem we wtorek na wizycie. Cukier troche ponad norme. Mam nietolerancje laktozy i fruktozy (czyli mlecznych rzeczy i owoców). Ostatnio bardzo mało kawy pije, do 2-3 kubków (filiżanek) na tydzień. Jak ja kiedyś mogłem po 2-3 kawy dziennie pić???? Jestem w szoku. Herbaty więcej pije. Teraz woda mineralna doszła bo cieplej się robi (czasami). Alkoholu nie pije (okazjonalnie kielizek, dwa winka), nie pale i nie paliłem nigdy, kawy mało....refluks się prawie nie pojawia. Mam zdrowszy tryb życia. Inne patrzenie na świat i problemy. Moje życie w ciągu 2 lat przewróciło się o 180 stopni. Miałem szczęście......i kożystam ze szczęścia i używam życia. Ide poczytać mimo, ze piatek. Pozdrawiam 

 

  

linkologia.pl spis.pl
Zapowiadały się miłe święta....ale już nie będą miłe. Moja matka przyleciała w niedziele z Anglii, było nawet fajnie. Dała bratu, mnie i bratowej troche grosza. Kupiła nam 2 urządzenia wielofunkcyjne. Przychodziła do nas codziennie głównie wieczorkiem. Spała w swoim mieszkaniu. Brat pomagał jej, czasami gdzieś zawiózł lud dał samochód jej. Niestety bratowa uznała to za włażenie "w dupe mamusi". Wyzwała brata od mamisynków. Dziś mieli jechać zakupy zrobić do Makro, matka z miasta jechała samochodem do nas bo chciała się z nimi zabrać. Ale bratowa musiała afere zrobić, że ona nie chce jechać z teściową, że teściowa zawsze jej plany psuje, że wprasza się, że przyłazi tu nas odwiedzić. Wręcz pokłóciła się z bratem ale wsiedli w trójke do samochodu. Brat wkurzony zachowaniem bratowej zaczął już pod domem "ostrą, brawurową i szybką jazde". Matka w takim razie poprosiła aby się zatrzymał i wysiadła, powiedziała, że nie będzie jechac jak on tak będzie jechac. Ten za to na bratową ponoć się rzucił, że wszystko przez jej fochy. Ponoć ją pobił. Bratowa poszła do koleżanki Brat gdzieś pojechał. Matka przyszła tu i powiedziała, że skoro ma być powodem takich scen ze strony bratowej i awantur to już tu nie przyjdzie, w niedziele odlatuje do anglii. Święta miał być u nas, ale nie będzie świąt. Matka popłakała się jak jej prawdę powiedziałem, że przez nią a raczej przez to że bratowa nie chciała z teściową do sklepu pojechać. Wiem, że tu nie przyjedzie, być może dopiero (choć po tym nie wiadomo) przyjedzie na Boże Narodzenie. Wstyd mi. Mam do bratowej żal wielki. Moja matka przyjeżdza do kraju 2 razy w roku na jeden tydzien lub krócej, a bratowa nawet tygodnia nie może wytrzymać bez komentarza i wściekania się że teściowa jej tu przyjeżdza. Dziś zła była na to, że matka pożyczyła utrwalacz czy utleniacz do włosów od bratowej jak bratowa była w pracy. Oddała potem, ale bratowej to już się nie spodobało. Uważam, że jest bardzo zadufana w sobie, rozpieszczona, rozpuszczona, niekompetentna i arogancka czasami. Ze swoją matką potrafi pół dnia spędził, 35 min przez telefon gadać a do teściowej ma pretensje że w ogóle dzwoni do nich z za granicy. Zachowała się dziś bezczelnie, arogancko i nie przyjemnie. Mi za to jest też przykro. Dziś i wczoraj rozmawiała z moim chłopakiem i nawet było fajnie, nawet zadowoleni byli, spokojnie. Anioł powiedział, że bratowa ma powalone w głowie. Ale cóż zawsze święta mam do kitu obojętnie czy Wielkanocne czy Bożonarodzeniowe. I to też głównie zasługa fochów mojej bratowej, która nigdy nie lubi jak moja matka chciała by na święta przyjechać. Dlatego i ja nie lubie świąt, bo zawsze odkąd znam bratową (8 lat) to zawsze jakieś fochy stroi.
linkologia.pl spis.pl
Żyje. Egzystuje. Ogólnie to sporo czytam, mało odpoczywam, a raczej odpoczywam tylko gotując lub sprzątając i śpiąc w nocy. Ostatnio z bratem pokłóciłem się, bo nie zapłacił rachunku za prąd za matki mieszkanie który przyszedł we wrześniu (tam 3 fakturki) i wyłączyli prąd. A ten do mnie pretensje że to moja wina bo gdybym zapłacił 28 stycznia by nie wyłączyli. Ale z 31 stycznia mieli zlecenie wyłączenia. Ja zapłaciłem dopiero 1 lutego, dziś jest 6 luty, i jak dotąd nie weszła kasa na konto, bo dzwoniłem. Wczoraj byłem facetowi pokazac rachunki przelewu internetowego i podłączył u matki prąd. Ale aby 5 dni było po przelewie i przelew nie dotarł?? Nr ewidencyjny i nr rachunku był dobrze wpisany, 3 osoby sprawdzały. W sumie gdybym zapłacił 29 stycznia (we wtorek kiedy by przelew z wieczora dnia poprzedniego wyszedł) to by też mogło nie dotrzec do piątku. Czasami szybko idą przelewy, czasami kilka dni. W sumie rachunek mógłby być dawno już zapłacony...ale mój brat nigdy do winy się nie przyzna, wszyscy są zawsze winni tylko nie on. Jest osobą "perfekt". Wkurwiające to jest. Poza tym byłem u koleżanki stomatolog po 5 miesiącach i tylko czyszczenie zębów z kamienia było, bo nic się nie dzieje. Ostatnio coś jest chyba z pogodą i ciśnieniem...ciężko mi się wstaje, często glowa boli i ogólne zmęczenie czuje. Nie wiem co na Walentynki kupić Mojemu Skarbowi. W sumie zawsze na ogół razem po sklepach chodzimy, nawet ciężko coś kupić aby nie wiedział o tym. Teraz pije kawe z filiżanki po 4 dniach nie picia. Dziś także posprzątałem znowu swój pokój, odkurzyłem, posprzątałem kuchnie, umyłem kuchenke. a brat ją zafajdał. Przed snem jeszcze ją umyje. Ogólnie dni mijają spokojnie, powoli, raz jest dobrze, raz troche gorzej. Za to mój brat z bratową codziennie się o pierdoły ze sobą kłócą (np. kto ma zadzwonić do cioci, albo kto ma pozmywac talerze). To chore jest, jest im za nudno chyba i o pierdoły kłócą się. Czasami się leją. A ja jakiś dziwny jestem, nie bije się, nie kłóce, jakbym do tej rodziny nie pasował. Pewnie "sąsiada" jestem jak koleżanka mówi hehe. Pozdrawiam
linkologia.pl spis.pl

Jestem. Wczoraj minęły 2 lata odkąd nie jestem sam, zaczął się trzeci wspaniały rok. W weekend siedziałem w domku...miałem sporo do roboty. Dziś węgiel przywieźli. Teraz jest ciepło w domku hehe. Palimy w domu dopiero od ok. 15-16, ale zanim nagrzeje się dom mija około 3 godzin. Stary piec, stare rury. Piecyk gazowy już ledwo ciągnie...ostatnio myłem głowe i z namydloną głową musiałem biegać do piwnicy aby świeczke w piecyku zapalić. Zła wiadomość to to że mama ma dostęp do neta....zaczepia mnie na gg czy skyp. Ja ignoruje to, nie mam czasu z nią tyle gadać.

W tym co napisałem nie ma porządku, to zlepek myśli które się szybko przypomniały, niestety nie mam czasu aby dłużej się nad tym rozwodzić. Pozdrawiam

linkologia.pl spis.pl
Dziś poniedziałek. W zasadzie to nic ciekawego się nie wydarzyło. Ogólnie jakiś słaby jestem, troche mi lepiej...ale często czuje senność. Uważam, że się wysypiam. Ostatnio oczy mi ropieją...muszę często zakrapiać. Pewnie od nadmiernego czytania książek. Wypełniają mi ok. 70-80% całego dnia. Odpoczywam od książek tylko w nocy i jak wychodze z domu. Styczeń jest dla mnie od jakiegoś czasu ważnym miesiącem. O tym napisze niedługo dlaczego. Obserwując małżeństwo mojego brata i bratowej, odechciewa się coraz bardziej szukanie związku z kobietą, a tymbardzij zaobrączkowanie. Naszczęście wybrałem już kierunek życia prywatnego. Nie żałuje. Poznałem, życie spokojne, bez zamartwiania się jakimiś kłopotami, lepsze życie i zdrowsze dla mnie. Nie chce żyć jak moja rodzina, chaotycznie, ciągle w nerwach, doszukiwaniu się problemów, kłopotów. Ja tak nie umię...cenie sobie i wolę spokój. Moja matka uwaza że się od niej oddaliłem, ale prawdą jest że nigdy blisko nie byliśmy. Twierdzi, że się jej zwierzałem, a naprawde jestem bardzo zamknięty w sobie człowiekiem. W sumie niemógłbym mieszkać już razem z matką. Byśmy się tylko kłócili, a ja bym nie miał żadnej prywatności. Mój ojciec od prawie 4 lat nie żyje ale nigdy się nie interesował swoimi dziećmi. Nawet nie wiedział gdzie do liceum chodze. Byliśmy sobie obcy. Ja go znałem, wiedziałem jaki jest, ale on mnie nigdy nie poznał bo nie chciał. Mam brata, ale nasz kontakt jest taki że gadamy, ale w zasadzie ja nie mam o czym gadać z bratem, bo on jest monotematyczny. Oczywiście on także mnie dobrze nie zna...ciągle mu się wydaje, że jako że jest starszy może mną rzadzić. Niestety za stary jestem aby ktoś miał takie zdolności. Bratowa odkąd pracuje w sklepie gada tylko o pracy swojej i plotkach, stała się dość pusta i ciągle jej się wydaje że jest perfekt. Z babcią mimo, że jest piętro niżej kontakt mam minimalny. Tolerujemy się z przymusu, ale się nie lubimy. Tzn ona nigdy mnie nie lubiła. Cóż psy czują się u mnie bezpieczniej, ja nie krzycze na nich, nie bije ich, a nawet grzeczne są ze mną. Daje im dobre jedzenie, nie jedzą byle czego w końcu. Za to bratowa i brat jak podniosą głos i są źli na coś to psy uciekają do mnie. Są osoby, które czują się bezpiecznie przy mnie i twierdzą, że bije ciepło ode mnie hehe. Nawet pani doktór mi to powiedziała. Nie wiem co to jest. Jestem sobą, a to, że jestem miły, spokojny, kulturalny i potrafie słuchać to dla mnie normalne. Kończe pisać te wypociny bo coś mnie głowa zaczęła boleć. Pozdrawiam serdecznie
linkologia.pl spis.pl
Dziś o 14 00 uśpiliśmy babci psa. Był to kundel 15 i pół letni. Krew już miał w płuchach, od godziny 6 rano ciężko sapał i próbował oddychać, jęczał z bólu. Mój brat nie mógł go zawieść do weterynarza, zanim znalazł takiego który chciał przyjechać trwało to z półtorej godziny. Jego żywot się dokonał. Psy nasze husky akita inu dwa wyczuli że jest coś nie tak i były bardzo niespokojne. Tak się zaczął 2008 rok. Czy to dobrze, czy źle czas pokaże. Z jednej strony nie będzie już sikał po chałupie na dole. Wtedy i nieprzyjemne zapachy u babci znikną. W sumie tylko babcia to przeżywa...my juz dawno wiedzieliśmy że powinno się go uśpić. Poszedłem spać po 3 nad ranem, wstałem przed 10. Jakoś teraz mnie na sen bierze. W tv nic nie ma. Myśle czy się kimnąć czy kawe zrobić której już 2 dni nie piłem. Zabawne...teraz się śmieje z tego, ale kiedyś zarzekałem się że kawe musze pić bo to jest mój narkotyk. Było coś tam o tym w którejś notce. Teraz pije kawe ale tylko wtedy kiedy chce, nie zawsze codziennie, dlatego uspokoilem refluks. Ludzie się zmieniają....tylko trzeba tego chcieć. Ja chciałem i otrzymałem nawet pomoc...jestem zupełnie innym człowiekiem. Wyszło mi to na dobre. Pozdrawiam w nowym roku.
linkologia.pl spis.pl

Pierwsza notka w Nowym 2008 Roku. Troche będzie tego. Wracajac do świąt to musze powiedzieć, że jak to bywa co roku nadenerwowałem się. Po pierwsze zamiast o 18:00 najpóźniej jeść kolacje wigilijną to jedliśmy o 19:45 bo bratowej mama z czasem się nie wyrobiła i tak późno przyjechała bo wykąpać się o 18 musiała. Poza tym potrawy były zimne i letnie poza bigosem, który był ciepły. Prezenty nawet obficie....troche książek, słodyczy za którymi nie przepadam, bluza itp. Ciotka dała mi oryginalny prezent....babke bez rodzynek w foremce. Ponieważ nie jadam rodzynek a ciasta na ogół się z rodzynkami robi więc dostałem dla siebie ciasto. Jest za długo wolnego bo ciężko mi się zmusić do pracy i jestem troche ospały. Pierwszy dzień świąt był u nas w domu....ale poza obiadek późnym bo po 17 to nie brałem w dyskusjach rozmowy...bo ciutke się źle czułem. W drugi dzień świąt brat i bratowa pojechali do teściowej....ja zostałem sam. Troche odpoczywałem. Z pierwszego na drugi dzień świąt także bracki z bratową zrobili u siebie imprezke. Trwała do ponad 3. O 3 poszedłem spać....nie uczestniczyłem w ich imprezie ze znajomymi. O 4 30 obudził mnie sms od znajomego, który wysłał jeszcze przed świętami. Ale też o 4 30 usłyszałem walke, bieganine i krzyki za ścianą. To znowu mój brat napity w cztery dypu zaczął gwałcić bratową. Ona po piciu niezbyt do seksu jest, on za to lubi...chyba lubi przemocą osiągać to. W sumie ona go bije, mówi nie a on swoje. Chore. Trwało to do ok. 5. Ona była na niego obrażona do połowy środy....szybko jej przechodzi. Ja lubie seks ale lubie jak jest milo, spokojnie, namiętnie i być trzeźwym. Ostatnio prawie w ogóle nie pije, tylko okazjonalnie i w małych ilościach. Po świętach także doszło do kłótni między mną a bratem o wzięcie kredytu. W sumie ja się nie kłóciłem tylko powiedziałem, że jestem przeciw, ale pogadałem z kuzynką która załatwiała kredyt i podpisałem zgode. W piątek 28 grudnia odbyło się spotkanie klasowe z liceum...przyszło 12 osób, było fajnie, po 7 latach te same twarze widzieć. Jednak portal "nasza klasa" jest fajnym pomysłem. Można tam odnaleźć rodzine, znajomych, klasowych kumpli i koleżanki. I nikt tam nie wie o mojej orientacji...

Dziś Nowy Rok. Brat i bratowa z 4 znajomych zrobili to u nas w domu, ja przed kompem, znowu źle się czuje i nie miałem ochoty wziąść udziału w świętowaniu. Mama w centrum Londynu powitała Nowy Rok. Teraz czeka mnie zrobienia łóżka i około 3 najpóźniej położyć się spać....bo jeszcze poczytać chciałbym. Więc tymczasem pozdrawiam i życzę Wszystkim znajomym i nieznajomym Wszystkiego Najlepszego na ten 2008 Rok.

linkologia.pl spis.pl